3 min

Podpisuję się pod tym! Cykl felietonów Tomka Platy, współzałożyciela i CMO Autenti

Nie zaskoczę Cię pisząc, iż pomysł na Autenti nie pojawił się w czasach, kiedy większość z nas podpisywała dokumenty online. Nasza idea zrodziła się znacznie wcześniej, wtedy, gdy ledwo co zaakceptowano elektroniczne wyciągi bankowe, a na rynku śmielej zaczynało się korzystać z e-faktur. To tylko tyle i aż tyle. Z jednej strony nie było w biznesie żadnego przyzwyczajenia do formy elektronicznej, z drugiej - postępująca leniwie cyfryzacja w obszarze, który do tej pory wydawał się niczym z betonu, dawała jakieś nadzieje na zbudowanie nowego standardu.

Podjęliśmy tę rękawicę, choć pierwsze miesiące nie napawały optymizmem. - Ale przecież nie da się! - słyszałem często na korytarzach wielkich biurowców, pielgrzymując z filozofią paperless na ustach. - Panie Tomku, podpisuję 20 lat na papierze, dlaczego miałbym coś zmieniać? - pytał mnie prezes dużej spółki z (to dopiero ciekawe!) kapitalizacją idącą w dziesiątki milionów złotych. Jeszcze inna osoba zastanawiała się, czym zajmować się będą jej pracownicy po “przejściu na online” - w końcu każdy piątek spędzali długie godziny na poczcie, nadając dziesiątki kopert z dokumentami do podpisu.

Zrozumieliśmy jako pomysłodawcy Autenti, że przyzwyczajenia mają ogromną moc i przyjdzie nam stoczyć w nadchodzących latach wiele marketingowych potyczek, wykuwając w umysłach naszych użytkowników przekonania, że można inaczej. Że dziś, nomen omen w XXI wieku, dokumentów nie należy podpisywać na papierze. Część z tych “sparingów” mogła być przegrana, ale (trzymając się sportowej analogii), nie zdecydowałaby o losach całego sezonu, w którym być może powalczyli byśmy o Mistrzostwo Polski, a następnie rozpoczęli rywalizację w Champions League.

Rozpoczęliśmy właśnie 8 sezon w lidze...
Nie jesteśmy w ogonie, każdego roku pniemy się w górę w tabeli. Pokorni wobec rynku i sytuacji, które nas spotykają, zbieramy doświadczenia, zapraszamy do współpracy coraz to lepszych zawodników i sztab trenerski, zdobywamy nowych fanów, wygrywamy, a kiedy nawet przychodzą porażki, coraz lepiej sobie z nimi radzimy, wyciągając stosowne wnioski.

Uwielbiam sport, choć coraz częściej pasjonuję się nim z kanapy. Na co dzień, w pracy jestem marketerem, promującym filozofię w stylu disruption, podkreślającym ogromne znaczenie tzw. customer experience. Jeśli ten mix Cię nie zniechęca i chciałbyś w tym duchu poczytać czasem o moich obserwacjach związanych z budowaniem pozycji na rynku, kreowaniem rozwiązań, zaspokajaniem potrzeb użytkowników, to chętnie podzielę się z Tobą swoimi obserwacjami i doświadczeniami, w których Autenti, platforma do podpisywania dokumentów jednym kliknięciem, odegra znaczącą rolę.

Jako jeden z jej założycieli  oraz członek zarządu spółki, która z pasją realizuje ten projekt od lat, mam okazję być w oku cyklonu i wraz z zespołem takich samych freaków jak ja, zmieniać oblicze biznesowego rynku.

Być może Cię zainspiruję, może sprowokuję, czasem zdenerwuję zbytnią pewnością siebie i przekonaniami w stylu “Yes, you can”. Nie omieszkaj mi o tym napisać lub powiedzieć. Twoje komentarze, czyli doświadczenia (experience) czytelnika (bo nie zawsze klienta), będą motorem napędowym kolejnych moich postów.
To co, mamy deal? 

Obiecuję pisywać regularnie i dotykać także tych tematów, które dla Ciebie, pasjonata nowych technologii, mogą okazać się istotne. W kolejnym wpisie opowiem Ci o tym, jak wyhodowaliśmy i nadaliśmy znaczenie nowemu czasownikowi, który - wierzymy - na stałe wejdzie do słownika języka polskiego.

Do przeczytania wkrótce :)

Tomek

Dowiedz się więcej o biznesie bez papieru