Podwykonawca bez certyfikatu kwalifikowanego - jak zamknąć umowę elektronicznie w budownictwie
Czytaj
Czas czytania:
Data publikacji:
Firma od instalacji elektrycznych wchodzi na budowę za dwa tygodnie. Umowa gotowa, platforma do e-podpisu wdrożona, wszystko przygotowane. Tylko podwykonawca nie ma certyfikatu kwalifikowanego i nie zamierza go kupować na jeden kontrakt. Dział umów drukuje dokument, wysyła kurierem, czeka. Protokół odbioru pójdzie tą samą drogą.
To scenariusz, który powtarza się w każdym większym projekcie budowlanym - i który ma konkretne, techniczne rozwiązanie.
Kluczowe informacje
W typowym kontrakcie budowlanym generalny wykonawca współpracuje jednocześnie z kilkudziesięcioma podwykonawcami, bardzo różnej wielkości. Duża firma instalacyjna ma dział prawny i wykupiony certyfikat kwalifikowany od lat. Jednoosobowa działalność zatrudniona na dwa tygodnie do jednego etapu prac - nie ma i nie zamierza kupować.
Efekt jest przewidywalny. Ten jeden brakujący podpis wypycha cały proces z powrotem na papier. Nie tylko dla tego podwykonawcy - dla całego dokumentu, bo umowa i tak musi mieć wszystkie podpisy w jednej formie albo generuje dodatkową pracę przy łączeniu wersji papierowej z elektroniczną.
To rodzi zjawisko, które warto nazwać po imieniu: papierowa podpórka. Firma ma wdrożoną platformę do e-podpisu, płaci abonament, szkoli zespół - a i tak drukuje dokumenty, bo podwykonawca nie miał czym podpisać. Koszt narzędzia jest. Korzyści z procesu nie ma, bo wyjątek stał się regułą.
W innych branżach ten sam problem występuje rzadziej, bo krąg podpisujących jest węższy i bardziej stały. W handlu czy usługach umowa krąży zwykle między dwiema stronami, które znają swoje narzędzia i mają czas na wdrożenie certyfikatu przed pierwszym kontraktem. W budownictwie krąg podpisujących zmienia się z projektu na projekt, a czas na adopcję jakiegokolwiek narzędzia bywa krótszy niż sam etap prac, który dokument obejmuje. Dział umów, który próbuje wymusić jeden standard podpisu na cały łańcuch dostawców, prędzej czy później trafia na podwykonawcę, dla którego zakup certyfikatu na dwa tygodnie pracy ekonomicznie się nie spina.
Jednorazowy podpis kwalifikowany to certyfikat kwalifikowany wydawany w momencie podpisywania dokumentu, ważny wyłącznie na potrzeby tej jednej transakcji. Podpisujący nie musi mieć wcześniej założonego konta ani własnego certyfikatu - wystarczy, że potwierdzi swoją tożsamość w chwili podpisu.
Koszt wydania takiego certyfikatu ponosi strona nadająca dokument. Podwykonawca, który podpisuje jednorazowo, nie płaci nic i nie zakłada żadnego konta.
W Autenti eSign dostępne są trzy warianty weryfikacji tożsamości przy jednorazowym podpisie kwalifikowanym:
Wszystkie trzy warianty dają dokumentowi tę samą moc prawną co stały certyfikat kwalifikowany - różnica dotyczy wyłącznie sposobu weryfikacji tożsamości w momencie podpisu, nie wartości prawnej samego podpisu.
Z perspektywy działu umów oznacza to jedną istotną zmianę w procesie: nadawca dokumentu nie musi już pytać podwykonawcy, czy ma certyfikat, zanim wyśle umowę do podpisu.
Wystarczy wysłać dokument z opcją jednorazowego podpisu kwalifikowanego, a to podwykonawca w momencie podpisywania wybiera, czy korzysta z własnego certyfikatu, czy z weryfikacji jednorazowej. Znika etap wcześniejszego ustalania, jakim narzędziem dana osoba dysponuje, co przy kilkudziesięciu podwykonawcach na kontrakcie oznacza mniej maili wymiany informacji przed samym podpisaniem.
Jest jeszcze jeden wariant, który w budownictwie ma szczególne znaczenie: certyfikat krótkoterminowy. Zamiast wydawać nowy certyfikat do każdego dokumentu z osobna, podwykonawca przechodzi weryfikację tożsamości raz, a wydany na tej podstawie certyfikat pozostaje ważny przez kilka dni i pozwala podpisać nim kilka dokumentów bez powtarzania procesu weryfikacji.
To rozwiązuje problem, który przy czysto jednorazowym certyfikacie bywa uciążliwy: umowa, aneks i protokół odbioru podpisywane w odstępie kilku dni przez tę samą osobę nie wymagają trzykrotnego skanowania dowodu czy logowania do banku.
Certyfikat krótkoterminowy sprawdza się najlepiej właśnie tam, gdzie dokumenty od jednego podwykonawcy pojawiają się w krótkich odstępach czasu, ale współpraca wciąż jest zbyt krótka, żeby uzasadnić zakup stałego podpisu kwalifikowanego.
Adopcja to nie jedyna bariera. Czasem podwykonawca ma własny, aktywny certyfikat kwalifikowany - tylko wydany przez innego dostawcę niż ten, z którym integruje się platforma generalnego wykonawcy. Skutek bywa identyczny jak przy braku certyfikatu: dokument i tak schodzi z platformy i wraca do maila albo papieru.
Z dokładnie takim problemem mierzył się zespół CFE Polska, firmy budowlanej działającej w Polsce od ponad 140 lat jako część międzynarodowej grupy CFE. Po wdrożeniu platformy do e-podpisu okazało się, że część partnerów korzysta z certyfikatów kwalifikowanych na fizycznych nośnikach, niekompatybilnych z ówczesnym rozwiązaniem.
"Każdy z naszych podpisujących musiał wykonać kilka dodatkowych ruchów, wysłać dodatkowego maila, a osoby opiekujące się umową musiały pilnować, żeby na pewno podpisał się właściwy dokument. Kosztem był głównie czas i ewentualne nieporozumienia, które się z tego mogły rodzić" - mówi Izabela Popławska, Specjalista ds. Umów w CFE Polska.
Rozwiązaniem okazała się funkcja akceptowania podpisu kwalifikowanego niezależnie od dostawcy i formy nośnika, znana jako Autenti AnyQES. Zespół CFE Polska mógł od tego momentu prowadzić cały proces akceptacji i podpisywania umowy przez jedną platformę, bez względu na to, jakim certyfikatem dysponuje druga strona. Pełny opis wdrożenia jest dostępny w historii CFE Polska.
Jednorazowy podpis kwalifikowany i Autenti AnyQES rozwiązują dwa różne problemy tej samej kategorii. Pierwszy dotyczy podwykonawcy, który nie ma żadnego certyfikatu. Drugi - podwykonawcy, który ma certyfikat, ale niekompatybilny z platformą. W praktyce oba warianty często współistnieją w tym samym łańcuchu podwykonawców.
Wybór między pięcioma mechanizmami zależy od trzech zmiennych: narodowości i dostępnych dokumentów podpisującego, częstotliwości współpracy i typu dokumentu.
|
Sytuacja podwykonawcy |
Rekomendowany mechanizm |
|
Polski dowód osobisty z warstwą elektroniczną, brak własnego certyfikatu, jednorazowa współpraca |
Jednorazowy QES - mObywatel (Cencert, mSzafir) |
|
Brak dowodu z warstwą NFC, ale aktywne konto w polskim banku |
Jednorazowy QES - bankowość elektroniczna (mSzafir) |
|
Podmiot zagraniczny lub brak dostępu do mObywatela i mSzafiru |
Jednorazowy QES - selfie z weryfikacją dokumentu (InfoCert SelfQ) |
|
Kilka dokumentów od tego samego podwykonawcy w ciągu kilku dni, bez stałego certyfikatu |
Certyfikat krótkoterminowy - jedna weryfikacja, kilka podpisów |
|
Podwykonawca posiada aktywny certyfikat kwalifikowany od innego dostawcy |
AnyQES |
|
Stała, regularna współpraca z tym samym podwykonawcą |
Zachęta do założenia własnego konta i certyfikatu docelowego |
Dokument wysokiego wolumenu, jak protokół odbioru robót, jest dobrym kandydatem do przetestowania mechanizmu na pojedynczym projekcie, zanim zostanie wpisany do standardowej procedury.
Jeden podwykonawca bez certyfikatu to wyjątek do obsłużenia ręcznie. Kilkudziesięciu podwykonawców na jednym kontrakcie, z których część ma certyfikaty, część nie ma żadnego, a część ma certyfikaty niekompatybilne - to już problem systemowy, którego nie rozwiąże pojedyncza interwencja.
Warto zacząć od pilotażu: jeden typ dokumentu wysokiego wolumenu, jak protokół odbioru, i jedna firma lub jeden projekt. Taki test pokazuje w praktyce, jaki odsetek podwykonawców wymaga jednorazowego QES, jaki AnyQES, a jaki ma już własny, kompatybilny certyfikat - i pozwala policzyć rzeczywisty koszt czasu przed rozszerzeniem procesu na cały łańcuch dostawców.
Z takiego pilotażu zwykle wynikają dwa wnioski.
Pierwszy: rozkład mechanizmów w danym łańcuchu dostawców jest zaskakująco stały z projektu na projekt, więc raz policzone proporcje można traktować jako punkt odniesienia przy planowaniu kolejnych kontraktów.
Drugi: dokumenty, przy których najczęściej dochodzi do zejścia z platformy na papier, to zwykle te podpisywane pod presją czasu - protokoły odbioru na koniec etapu, aneksy przy zmianie zakresu prac.
To właśnie tam jednorazowy QES i AnyQES dają największą różnicę, bo eliminują moment, w którym brak certyfikatu jednej osoby zatrzymuje cały harmonogram.
Nie. Przy jednorazowym podpisie kwalifikowanym podwykonawca nie zakłada konta ani nie instaluje żadnej aplikacji - weryfikacja tożsamości i podpis odbywają się w jednym, krótkim procesie.
Koszt wydania jednorazowego certyfikatu ponosi strona nadająca dokument do podpisu. Podpisujący nie ponosi żadnych kosztów. Takie certyfikaty są sprzedawane w paczkach, a koszt jednostkowy jest niższy niż koszt przesyłki kurierskiej dokumentów.
Warianty mObywatel i bankowość elektroniczna wymagają odpowiednio polskiego dowodu z warstwą elektroniczną lub konta w polskim banku i w takiej sytuacji nie zadziałają. Rozwiązaniem jest wariant selfie (InfoCert SelfQ) z weryfikacją dokumentu, dostępny dla kilkudziesięciu krajów.
Nie zawsze. Przy certyfikacie krótkoterminowym weryfikacja tożsamości odbywa się raz, a wydany na jej podstawie certyfikat zachowuje ważność przez kilka dni i pozwala w tym czasie podpisać nim kilka dokumentów bez ponownej weryfikacji.
Tak. Różnica dotyczy wyłącznie sposobu i momentu weryfikacji tożsamości - sam podpis ma tę samą moc prawną co podpis złożony stałym certyfikatem kwalifikowanym.
Do tego służy funkcja akceptowania dowolnego podpisu kwalifikowanego (AnyQES) - dokument można podpisać certyfikatem z dowolnego, obsługiwanego źródła, w chmurze lub na fizycznym nośniku, bez wychodzenia poza platformę.
Jednorazowy podpis kwalifikowany i AnyQES dotyczą samego mechanizmu składania podpisu, nie zmieniają wymogów formalnych właściwych dla konkretnego trybu zamówienia - te warto zweryfikować odrębnie z działem prawnym przed wdrożeniem w kontraktach objętych PZP.
Dla działu umów, który obsługuje kilkudziesięciu podwykonawców na jednym kontrakcie, pytanie zwykle nie brzmi "czy wdrożyć e-podpis", tylko "co zrobić z tymi, którzy certyfikatu nie mają albo mają niepasujący".
Jeśli chcesz sprawdzić, jak te mechanizmy zadziałają przy Waszych typach dokumentów i skali podwykonawców, umów krótką rozmowę z zespołem Autenti - 30 minut wystarczy, żeby przejść przez konkretny przypadek z Waszego kontraktu.
Mateusz Kościelak
Mateusz Kościelak posiada ponad 10-letnie doświadczenie w sprzedaży i marketingu B2B, ze specjalizacją w Enterprise B2B SaaS. Jest wszechstronnym marketerem (V-Shaped) z doświadczeniem w budowaniu systemów generowania leadów przy wykorzystaniu contentu, SEO i marketingu efektywnościowego, koncentrując się na ekspansji międzynarodowej.
Odwiedź profil autora
Mateusz Kościelak
Czytaj
Marcin Łukasik
Czytaj
Team Autenti
Czytaj